Szkoła oczami ucznia – czego dorośli często nie zauważają?

Zbliżają się święta, a po nich koniec I okresu, czyli podsumowanie niemal półrocznej pracy uczniów. To dobry czas na refleksję.

Dla dorosłych szkoła bywa normalnością: lekcje, sprawdziany, dzwonki, oceny – przecież wszyscy tego doświadczyli. Dla ucznia to jednak świat intensywnych emocji, relacji i oczekiwań, z którymi musi radzić sobie każdego dnia. Warto spróbować spojrzeć na szkołę z jego perspektywy – nie po to, by usprawiedliwiać, lecz po prostu lepiej zrozumieć.

Stres, który nie kończy się po dzwonku

Uczeń nie stresuje się tylko sprawdzianem. Stresuje się, czy zostanie wywołany do odpowiedzi, czy zdąży zapisać temat, wykonać zadania, czy ktoś nie skomentuje jego wyglądu lub odpowiedzi. Dla dorosłych to mogą być tylko drobiazgi, lecz dla ucznia – codzienność, która kumuluje napięcie. Dziecko rzadko potrafi ten stres nazwać, częściej reaguje rozdrażnieniem, wycofaniem lub brakiem motywacji.

Oceny to nie tylko liczby

Dorosły widzi stopień, zaś uczeń porównanie z innymi, informację o własnej wartości, reakcję rodziców, etykietę („dobry”, „słaby”, „leniwy”). Jedna ocena może zostać zapomniana przez nauczyciela, ale uczeń pamięta ją długo, zwłaszcza jeśli była publicznie skomentowana przez nauczyciela, rodziców czy rówieśników. Dla wielu dzieci szkoła staje się miejscem ciągłego oceniania, a nie uczenia się. Czy naprawdę jest w niej miejsce na popełnianie błędów?

Relacje rówieśnicze ważniejsze niż lekcje

Dla ucznia szkoła to przede wszystkim ludzie. Relacje z rówieśnikami potrafią podnieść na duchu, ale też zniszczyć poczucie bezpieczeństwa, wpłynąć na koncentrację i wyniki w nauce. Konflikty, wykluczenie, dokuczanie, żarty „na niby” czy presja bycia lubianym często są niewidoczne dla dorosłych, a dla ucznia stanowią główne źródło lęku. Trudno uczyć się matematyki, gdy myśli krążą wokół tego, czy ktoś znów nas nie wyśmieje.

Uczeń nie zawsze umie powiedzieć, że jest mu trudno

Dorosły często słyszy:

  • „nie chce mu się”,
  • „jest leniwy”,
  • „nie przykłada się”.

Uczeń natomiast czuje:

  • zmęczenie,
  • presję,
  • strach przed porażką,
  • brak wiary w siebie.

Dzieci i młodzież nie mają jeszcze narzędzi, by jasno komunikować swoje emocje. Mogą też nie chcieć podzielić się z dorosłymi tym, co czują, np. w obawie przed zignorowaniem ich problemów. Zamiast słów pojawia się bunt, cisza albo unikanie obowiązków. Często to nie brak chęci, lecz brak wsparcia emocjonalnego.

Nauczyciel i rodzic jako bezpieczna przystań

Uczeń najbardziej potrzebuje dorosłego, który wysłucha bez oceniania, zauważy wysiłek, nie tylko efekt (SPE!), pozwoli popełnić błąd, okaże zrozumienie, nawet gdy na co dzień przede wszystkim wymaga. Empatia nie oznacza przecież rezygnacji z zasad. Oznacza uważność na ton głosu, sposób komentowania, reakcje ucznia. Czasem jedno zdanie: Widzę, że dziś jest ci trudno” znaczy więcej, niż najlepsza metoda dydaktyczna. Każdy z nas miewa przecież lepsze i gorsze dni.

Zamiast zakończenia

Szkoła widziana oczami ucznia to miejsce pełne wyzwań, emocji i napięć, których dorośli często nie dostrzegają, bo sami już je przeżyli i „jakoś dali radę”. A przecież każde dziecko przeżywa je po raz pierwszy. Jeśli chcemy, by szkoła była przestrzenią rozwoju, a nie tylko obowiązku, warto unikać stwierdzenia „Znowu się nie nauczyłeś”, lecz pytać:
„Jak się dziś czułeś w szkole?”,
„Co dobrego cię dziś spotkało?”.

Bo za każdym uczniem stoi historia, której nie widać w dzienniku.
Justyna Gajdziszewska
Podoba się? Podziel się z innymi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.