Skończyłam filologię polską. Na studiach miałam literaturę dawną i współczesną, dydaktykę języka i literatury, wiedzę o uczniach ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, pedagogikę i psychologię, prawo oświatowe, a nawet zajęcia ze sztuki autoprezentacji – specjalnie szukałam swoich indeksów, żeby to sprawić. Byłam przygotowana do pracy nauczyciela języka polskiego, ale nie do bycia wychowawcą…
Nikt nie powiedział, jak trudna i odpowiedzialna jest to rola.
Nikt nie pokazał, jak poprowadzić pierwszą godzinę wychowawczą.
Nikt nie wyjaśnił, jak rozmawiać z rodzicami.
Nikt nie powiedział, jakie dokumenty trzeba przygotować ani jak odnaleźć się w gąszczu obowiązków wychowawcy.
Pierwsze wychowawstwo było błądzeniem.
Zastanawiałam się:
- O czym rozmawiać z uczniami?
- Jak zorganizować godzinę wychowawczą?
- Jak poprowadzić zebranie z rodzicami?
- Co właściwie należy do obowiązków wychowawcy?
Utkwiła mi w pamięci myśl, która pojawiła się w mojej głowie niespodziewanie – podczas rady pedagogicznej. Dlaczego właśnie ten moment był kluczowy? Wtedy dostrzegłam podobieństwo rady do lekcji wychowawczej. Sami spójrzcie.
Z czym kojarzą się zajęcia z wychowawcą?
Z rozmowami o wycieczkach.
Problemami wychowawczymi.
Sprawami bieżącymi.
Wyborem samorządu klasowego.
Ocenianiem zachowania
A co robimy podczas rad?
Rozmawiamy o wycieczkach.
Zajmujemy się problemami wychowawczymi.
Omawiamy sprawy bieżące.
Wybieramy m.in. protokolanta.
Oceniamy zachowanie.
I tutaj zadajcie sobie pytanie: czy lubicie rady pedagogiczne?
Dla mnie to obowiązek, ale nie biegnę na to spotkanie z radością.
Czy tego samego chcę od zajęć z wychowawcą?
Nie. Chciałam i chcę od tej jednej godziny tygodniowo czegoś więcej.
Relacji.
Zaciekawienia.
Rozmowy.
Wychowania.
Chcę, żeby uczniowie czuli, że to jest ich czas – przestrzeń do poznawania siebie i innych, do rozmów o sprawach ważnych i prawdziwych. Zależało mi, aby czekali na te zajęcia i szli na nie z radością.
Podobnie myślałam o zebraniach z rodzicami. Nie chciałam, żeby były tylko rozdaniem kartek z ocenami i przekazaniem kilku komunikatów organizacyjnych. Marzyłam o spotkaniach, podczas których można się poznać, porozmawiać i naprawdę współpracować.
Przez długi czas brakowało mi wskazówek. Aż w 2019 roku trafiłam na książkę, która wiele zmieniła.
„Być (nie)zwykłym wychowawcą” – książka, która uspokaja i dodaje odwagi
„Być (nie)zwykłym wychowawcą” Anny Konarzewskiej to była pierwsza książka, w której odnalazłam własne doświadczenia i wątpliwości. To nie jest akademicki podręcznik o wychowaniu. To publikacja napisana przez nauczycielkę, która zna szkolną rzeczywistość – ze wszystkimi jej trudnościami, niepewnościami i niedoskonałościami. Autorka pokazuje, że wychowawstwo nie polega na byciu idealnym. Wystarczy być uważnym, autentycznym i obecnym przy uczniach.
Najbardziej poruszające było dla mnie poczucie, że ktoś wreszcie mówi głośno o tym, jak wygląda wychowawstwo naprawdę – bez upiększania i bez szkolnych sloganów.
Książka daje nie tylko inspirację, ale też poczucie wsparcia. Pokazuje, że wątpliwości są czymś naturalnym, a dobrym wychowawcą nie zostaje się od razu. Po jej przeczytaniu pierwszy raz pomyślałam: da się tego nauczyć.
„(Nie)zwykłe spotkania. Młodzi w cyberprzestrzeni” – wychowawstwo na miarę współczesności
Druga książka Anny Konarzewskiej – „(Nie)zwykłe spotkania. Wokół godzin wychowawczych” – ukazała się w 2022 roku. Jest podzielona na dwie części: teoretyczną i praktyczną, lecz w obu można znaleźć odpowiedzi na pytanie, które zadaje sobie niemal każdy wychowawca:
Co właściwie robić na godzinie wychowawczej?
To publikacja niezwykle konkretna i praktyczna. Autorka proponuje gotowe pomysły na spotkania z uczniami, które pomagają rozmawiać o emocjach, relacjach, wartościach i codziennych doświadczeniach młodych ludzi. Nie są to jednak sztywne konspekty. Raczej inspiracje, które można dostosować do każdej klasy i każdego wieku.
Dzięki tej książce godzina wychowawcza przestaje być problemem do rozwiązania na pięć minut przed dzwonkiem. Może stać się prawdziwym spotkaniem, podczas którego uczniowie mówią więcej niż wychowawca, które zostaje w pamięci i na które uczniowie przychodzą z ciekawością.
Jestem pewna, że ta książka wielokrotnie ratowała nauczycieli w niedzielny wieczór, kiedy zastanawiali się: co jutro zrobić z klasą? 150 stron rozważań i drugie tyle scenariuszy. Często do niej wracam, bo wiem, że lekcja zaplanowana przy jej pomocy będzie (nie)zwykłym spotkaniem.
„(Nie)zwykłe spotkania. Młodzi w cyberprzestrzeni” – wychowawstwo na miarę współczesności
Trzecia książka Anny Konarzewskiej – „(Nie)zwykłe spotkania. Młodzi w cyberprzestrzeni” – ukazała się w 2025 roku i niemal od razu trafiła na moją półkę. Dlaczego?
Ponieważ dzisiejsze wychowawstwo to także rozmowy o:
- świecie cyfrowym,
- mediach społecznościowych,
- hejcie,
- bezpieczeństwie w sieci,
- wizerunku online,
- czasie spędzanym przed ekranem.
To tematy, które pojawiają się w klasach codziennie – nawet jeśli nauczyciele nie zawsze czują się w nich pewnie. Największą siłą tej książki jest sposób prowadzenia rozmowy z młodymi ludźmi.
Bez moralizowania.
Bez straszenia.
Bez wykładów.
Autorka proponuje scenariusze spotkań, które pomagają uczniom zatrzymać się i pomyśleć nad własnymi wyborami w świecie online. Młodzi ludzie wiedzą, jak korzystać z technologii, ale często nie wiedzą, jak robić to mądrze. Ta książka daje wychowawcy narzędzia, by stać się przewodnikiem także w cyfrowej rzeczywistości uczniów.
Lekcja z wychowawcą – najważniejsza lekcja w tygodniu
Z perspektywy czasu wiem jedno – wychowawcą nie zostaje się w chwili przydzielenia klasy.
Zostaje się nim powoli.
Czasem niepewnie.
Czasem popełniając błędy.
Czasem zaczynając od początku – i nie mam na myśli tylko przydzielenia kolejnej klasy.
Dobrze jednak wiedzieć, że nie trzeba tej drogi przechodzić samotnie.
Książki Anny Konarzewskiej pokazały mi, że godzina wychowawcza może być czymś więcej niż obowiązkiem wpisanym w plan lekcji.
Może być czasem budowania relacji.
Czasem rozmowy.
Czasem prawdziwego spotkania.
A czasem – jedną z najważniejszych godzin w całym tygodniu.
I może właśnie tego najbardziej powinniśmy uczyć przyszłych nauczycieli.
Nauczycielu! Jeżeli po przeczytaniu tego tekstu czujesz, że Twoje zajęcia wychowawcze są jak rada pedagogiczna – zmień to. Z pomocą przyjdą książki Ani.
- Nikt nie nauczył mnie, jak zostać wychowawcą, a jednak nim jestem - 3 marca 2026
- Biblioterapia i bajkoterapia – książka jako narzędzie wspierania ucznia - 13 lutego 2026
- Tak było zawsze – po co coś zmieniać? - 10 lutego 2026
