Czerwcowy maraton – czas start!

Choć Zyta Czechowska wywołała już temat w artykule „Na koniec roku brawa należą się każdemu uczniowi”, ja i tak dorzucę swoje trzy grosze.

Po dziewięciu miesiącach wytężonej pracy nastał wyczekiwany przez wielu czerwiec. Ludzie wokół cieszą się z pięknej pogody i zbliżających się wakacji, a w szkole rozpoczyna się szalony maraton i walka z czasem. Gdybym chciała opisać ten miesiąc przy pomocy slangu młodzieżowego, określiłabym go mianem stanu umysłu. To taki czas, kiedy uczniowie nagle przypominają sobie, że istnieje coś takiego jak oceny, które na dodatek można poprawić. Jeszcze kilka tygodni wcześniej niektórzy z nich z niezwykłą konsekwencją ignorowali terminy prac pisemnych i innych zleconych zadań, a proszeni przez nauczyciela o poświęcenie czasu na naukę tylko machali ręką. Tymczasem wraz z pojawianiem się informacji o przewidywanych ocenach, na naszych oczach dokonuje się wielka przemiana (*w momencie, w którym napisałam to zdanie, na myśl przyszła mi III część „Dziadów”. Przypadek? Nie sądzę.) Nagle nasi uczniowie odkrywają w sobie niespotykane pokłady motywacji, a nauczyciele słyszą pytania, które o tej porze roku szkolnego padają częściej niż „dzień dobry”.

„Proszę pani, a co mogę jeszcze zrobić?”

„A gdybym napisał dodatkową pracę/referat/zrobił prezentację?”

„A jeśli nauczę się całego rozdziału?”

„A gdybym poprawił wszystkie sprawdziany?”

„Może mi pani naciągnąć ocenę?”

„Mam średnią 3,51 – da mi pani czwórkę?”

„Mogę przyjść we wtorek zaliczyć sprawdzian?” (*oceny są do środy)

„Brakuje mi dwóch ocen do paska. Da mi pani szóstkę?”

Co roku ten sam scenariusz. Niektórzy są gotowi w tydzień nadrobić to, czego nie udało się zrealizować przez dziewięć czy dziesięć miesięcy.

Nie lepiej jest w pokoju nauczycielskim. Tam również trwa gorący okres, bo przecież trzeba zamknąć dokumentację, zaproponować, a później wystawić oceny, przygotować świadectwa, uzupełnić dzienniki, sporządzić sprawozdania, dopiąć organizację zakończenia roku, wydrukować dyplomy i sprawdzić, czy na pewno wszystko się zgadza. I w tym momencie, gdzieś pomiędzy poprawianiem ostatnich prac, radą klasyfikacyjną i uzupełnianiem dokumentów, pojawia się refleksja, że koniec roku szkolnego to nie tylko oceny. To przede wszystkim młodzi ludzie, wśród których jedni zdobywali wysokie wyniki i błyszczeli podczas konkursów, inni zaś walczyli z trudnościami, a może każdego dnia pokonywali własny strach przed odpowiedzią przy tablicy. Wszyscy wrócą do domu ze świadectwami, lecz tylko niektórzy będą mieć na nich biało-czerwony pasek.

To dobry czas, aby zadać sobie pytanie: czy każdy z nich poczuje się zauważony i doceniony?

Przez cały rok szkolny towarzyszymy dzieciom i młodzieży w ich codziennych sukcesach i trudnościach. Widzimy nie tylko oceny wpisywane do dziennika, ale również ogrom pracy, który często pozostaje niewidoczny dla innych. Widzimy ucznia, który przezwyciężył swoją nieśmiałość i po raz pierwszy zabrał głos podczas lekcji, dostrzegamy dziecko, które mimo problemów nie poddało się i systematycznie pracowało nad swoimi umiejętnościami, a także zauważamy tych, którzy każdego dnia pomagają kolegom, dbają o dobrą atmosferę w klasie lub zwyczajnie okazują innym życzliwość.

Szkolna rzeczywistość często sprawia, że w trakcie roku szkolnego największą uwagę skupiają uczniowie, którzy sprawiają problemy, a podczas zakończenia ci osiągający najwyższe wyniki, bo to im wręczane są nagrody, wyróżnienia i świadectwa z czerwonym paskiem. I słusznie – ciężka praca oraz wysokie osiągnięcia zasługują na uznanie. Problem pojawia się wtedy, gdy pozostali uczniowie zaczynają myśleć, że ich wysiłek nie ma znaczenia tylko dlatego, że nie osiągnęli najwyższej średniej.

Myślę, że zgodzicie się ze mną, że szkoła to coś więcej niż cyfry zapisane na świadectwie. W niej budujemy relacje, popełniamy błędy, uczymy mierzyć się z trudnościami. To nasz wspólny mały świat, który pomaga przygotować się do dorosłego życia poza jej murami.

Czy naprawdę tylko najlepsze oceny świadczą o sukcesie? Czy uczeń, który poprawił swoje wyniki z kilku ocen niedostatecznych na dostateczne, nie odniósł ogromnego sukcesu? Czy dziecko, które przezwyciężyło lęk przed wystąpieniami publicznymi, nie zasługuje na gratulacje? Czy uczeń, który przez cały rok wspierał innych i budował dobrą atmosferę w klasie, nie wniósł do szkolnej społeczności czegoś niezwykle wartościowego? Coraz więcej nauczycieli odpowiada na te pytania twierdząco. Jednym z pięknych przykładów docenienia wszystkich uczniów jest akcja „Kolorowe świadectwa”, zainicjowana przez Jakuba Tylmana. Idea tej inicjatywy przypomina o czymś, o czym łatwo zapomnieć w natłoku obowiązków i szkolnych procedur:

każde dziecko ma prawo poczuć się ważne i docenione.

Nie tylko za wyniki, ale przede wszystkim za to, kim jest i jaką drogę przeszło w ciągu roku.

To właśnie dlatego coraz większą popularnością cieszą się różnego rodzaju dyplomy, certyfikaty, medale czy klasowe wyróżnienia przyznawane wszystkim uczniom. Nie chodzi w nich o rywalizację. Ich celem jest przede wszystkim pokazanie każdemu dziecku, że posiada wyjątkowe cechy i mocne strony.

W wielu klasach nauczyciele przygotowują indywidualne tytuły. Jeden uczeń zostaje „Mistrzem Dobrego Słowa”, ponieważ zawsze potrafi pocieszyć innych. Ktoś inny otrzymuje tytuł „Klasowego Odkrywcy”, bo nieustannie zadaje wiele pytań lub dzieli się przeczytanymi ciekawostkami. Jeszcze ktoś zostaje „Strażnikiem Uśmiechu”, „Mistrzem Kreatywności”, „Ekspertem od Współpracy” czy „Przyjacielem Klasy”. Takie wyróżnienia mają ogromną wartość wychowawczą, ponieważ pokazują dzieciom, że każdy człowiek jest potrzebny i wnosi coś ważnego do społeczności. Uczą również dostrzegania różnorodności talentów, bo nie każdy będzie olimpijczykiem, ale każdy może być dobrym człowiekiem, pomocnym kolegą lub kreatywnym twórcą. Supermocą naszych uczniów może być empatia, odwaga, wytrwałość, poczucie humoru, odpowiedzialność, cierpliwość czy umiejętność rozwiązywania konfliktów. Dla dziecka ogromne znaczenie ma chwila, gdy nauczyciel mówi: „Twoją supermocą jest to, że nigdy się nie poddajesz” albo „Potrafisz sprawić, że inni czują się przy tobie dobrze”.

Takie słowa zostają w pamięci znacznie dłużej niż kolejna ocena wpisana do dziennika.

Warto pamiętać, że dla niektórych uczniów zakończenie roku szkolnego nie jest łatwym momentem. Wiedzą, że nie otrzymają świadectwa z wyróżnieniem. Być może zmagali się z trudnościami edukacyjnymi, problemami rodzinnymi czy kryzysem emocjonalnym, a może przez cały rok porównywali się z innymi i mieli poczucie, że są gorsi. Właśnie dlatego nasze słowa mogą mieć tak ogromną moc.

Nie trzeba wiele. Wystarczy kilka zdań napisanych na dyplomie, personalizowany list lub krótka notatka od wychowawcy, indywidualna rozmowa, symboliczny medal, kartka z opisem mocnych stron. To wszystko drobne gesty, które mogą sprawić, że uczeń wyjdzie ze szkoły z podniesioną głową i poczuciem własnej wartości. Nie chodzi przecież o to, aby wszyscy otrzymali takie same nagrody, lecz aby każdy dostał coś, co pokaże mu, że został zauważony. Myślę, że za kilka lat nasi uczniowie nie będą pamiętać wszystkich ocen, nie przypomną sobie też każdej kartkówki i każdego sprawdzianu. Bardzo możliwe jednak, że zapamiętają nauczyciela, który dostrzegł w nich coś wyjątkowego wtedy, gdy sami jeszcze tego nie widzieli. To może być najcenniejsze świadectwo, jakie otrzymają.

Zakończenie roku szkolnego to doskonała okazja, aby powiedzieć każdemu uczniowi: „Widzę cię. Doceniam twój wysiłek. Cieszę się, że jesteś częścią naszej klasy”. Każdy z nich rozwija się w swoim tempie i zasługuje na to, by zakończyć rok szkolny z uśmiechem oraz przekonaniem, że jego starania zostały zauważone.

Justyna Gajdziszewska
Podoba się? Podziel się z innymi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.