Droga do sukcesu Mai Chwalińskiej – pomysł na lekcję

Czy rozmawialiście ze swoimi uczniami na temat tego, kim chcą być, gdy dorosną? Pytani o marzenia, często udzielają odpowiedzi pełnych ambicji: sportowcem, influencerem, programistą, lekarzem, youtuberem. Chcą osiągać sukcesy, być zauważani i podziwiani. W świecie, który promuje spektakularne osiągnięcia i natychmiastowe efekty, sukces wydaje się być na wyciągnięcie ręki. A jednak rzeczywistość często wygląda inaczej i wielu młodych ludzi szybko traci zapał, gdy pojawiają się pierwsze trudności. Niepowodzenie bywa odbierane nie jako etap nauki i motywacji do dalszej pracy nas sobą, ale jako sygnał, że „to nie dla mnie”. Coraz rzadziej zastanawiamy się wspólnie z uczniami, ile wysiłku, czasu i wyrzeczeń kryje się za sukcesem, który podziwiamy.

Warto więc zatrzymać się na chwilę i przyjrzeć historii osób, które osiągnęły swoje cele nie dzięki szczęściu czy talentowi, lecz dzięki wytrwałości. Jedną z nich jest Maja Chwalińska – tenisistka, której droga do sukcesu pokazuje, że prawdziwe osiągnięcia rodzą się z codziennej pracy, konsekwencji i umiejętności podnoszenia się po porażkach.

𝗞𝗶𝗺 𝗷𝗲𝘀𝘁 𝗠𝗮𝗷𝗮 𝗖𝗵𝘄𝗮𝗹𝗶𝗻́𝘀𝗸𝗮?

O Mai przeczytałam w sieci. Okazało się, że cały świat zachwyca się dwudziestoczterolatką z Dąbrowy Górniczej (swoją drogą lubię to miasto oddalone ode mnie o niespełna 20 km), która urzeka skromnością i zachwyca grą w tenisa. Zastanawiacie się pewnie, dlaczego warto o niej opowiedzieć w szkole. Myślę, że zrozumiecie to, gdy obejrzycie archiwalny film (https://www.facebook.com/watch/?ref=saved&v=2049318646013006), ale i ja nie zostawię Was bez odpowiedzi. Otóż Maja rakietę tenisową wzięła do ręki już jako siedmiolatka. Co ciekawe i dla mnie zaskakujące – gra lewą ręką, co w tenisie jest pewnym atutem, bo przeciwniczki rzadziej spotykają się z takim stylem gry. Już jako nastolatka była uznawana za wielki talent. W juniorskich rozgrywkach odnosiła sukcesy, a razem z Igą Świątek dotarła nawet do finału debla juniorskiego Australian Open. Była też członkinią zwycięskiej reprezentacji Polski w Junior Fed Cup.

𝗡𝗶𝗲 𝘁𝘆𝗹𝗸𝗼 𝘀𝘂𝗸𝗰𝗲𝘀𝘆

To jednak nie jest historia dziewczyny, której wszystko w życiu przychodziło łatwo. Kiedy większość kibiców słyszała o Idze Świątek (ona i Maja są w tym samym wieku), Dąbrowianka zmagała się z kontuzjami, problemami zdrowotnymi i trudnymi momentami psychicznymi (tu odsyłam Was do drugiego filmu – https://www.instagram.com/reels/DZNHgottLnd/). Były chwile, gdy musiała walczyć nie tylko z rywalkami, ale także z własnymi wątpliwościami. Przez długi czas grała głównie w mniejszych turniejach, daleko od blasku największych kortów. Kolejnym problemem, który napotkała na swojej drodze do marzeń, stały się trudności finansowe związane z podróżami i startami w turniejach, o których wspominała w wywiadach. Może widzieliście też emocjonalne wystąpienia jej menadżera, który również poruszał ten temat. W tym całym medialnym szumie szczególną uwagę zwróciłam na rodziców Mai, którzy na każdym kroku wspierają córkę i wierzą, że osiągnie sukces, na jaki z pewnością zasłużyła (archiwalny wywiad z udziałem rodziców – https://www.facebook.com/share/v/17StPJwHxE/).

𝗥𝗼𝗹𝗮𝗻𝗱 𝗚𝗮𝗿𝗿𝗼𝘀 – 𝘀𝗽𝗲ł𝗻𝗶𝗲𝗻𝗶𝗲 𝗺𝗮𝗿𝘇𝗲𝗻́

W dzieciństwie Maja marzyła o grze na największych kortach świata. W wywiadach jako nastolatka mówiła, że tenis daje jej szczęście i że chce zostać zawodową tenisistką. Wspominała ile czasu poświęca na treningi, dowiedzieliśmy się również, że ma zaplanowany cały dzień co do godziny. To duże obciążenie dla tak młodej dziewczyny. Cieszę się, że jej determinacja w dążeniu do celu ma taki finał, bo właśnie teraz dzieje się coś niezwykłego.

Maja nie miała wysokiej pozycji w rankingu tenisistek. Podczas Roland Garros 2026 zaczynała od kwalifikacji, w których musiała najpierw wygrać trzy mecze, żeby w ogóle dostać się do głównego turnieju. Potem pokonywała coraz wyżej notowane rywalki i napisała jedną z najpiękniejszych historii współczesnego tenisa. Została pierwszą kwalifikantką w historii, która dotarła do finału Roland Garros kobiet. Podczas tej drogi przegrała tylko jednego seta!

𝗖𝗼 𝗺𝗼𝘇̇𝗲𝗰𝗶𝗲 𝗽𝗼𝘄𝗶𝗲𝗱𝘇𝗶𝗲𝗰́ 𝘂𝗰𝘇𝗻𝗶𝗼𝗺?

Zacznijcie od pytania:

„Jak myślicie, ile razy trzeba przegrać, żeby w końcu wygrać naprawdę?”

Następnie opowiedzcie historię Mai Chwalińskiej, która nie była gwiazdą okładek gazet, nie była też numerem 1 na świecie, ani nie zarabiała milionów. Dodatkowo przez lata walczyła z kontuzjami, stresem, porażkami, a nawet depresją, przez którą zrezygnowała z marzeń na prawie półtora roku. A jednak się nie poddała! Dziś cały tenisowy świat mówi o dziewczynie z Dąbrowy Górniczej, która uwierzyła w swoje marzenie i krok po kroku je realizowała.

𝗣𝗿𝘇𝗲𝘀ł𝗮𝗻𝗶𝗲 𝗱𝗹𝗮 𝘂𝗰𝘇𝗻𝗶𝗼́𝘄

Mówcie swoim uczniom o Mai, bo ta historia pokazuje, że:

– talent jest ważny, ale nie wystarczy,

– porażka nie oznacza końca drogi,

– sukces często przychodzi później, niż się spodziewamy,

– wytrwałość bywa ważniejsza od chwilowych zwycięstw.

To właśnie dlatego jej przykład może być dla młodych ludzi nawet bardziej inspirujący niż historie sportowców, którzy od początku byli na szczycie. Maja pokazuje, że czasem największe zwycięstwo odnosi ten, kto najdłużej nie przestaje próbować. Poddać można się zawsze i to najprostsze z rozwiązań. Najwięcej odwagi wymaga podejmowanie wysiłku, choć nie ma pewności, czy będzie tego warte.

Ostatecznie Maja zajęła II miejsce. Czy odniosła zwycięstwo? Oczywiście! Pokonała tak wiele trudności i na trwale zapisała się w historii światowego tenisa.

Na potrzeby tej lekcji stworzyłam scenariusz. Znajdziecie go tutaj: https://polonistkasieznalazla.pl/product/scenariusz-maja-chwalinska-jak-nie-poddawac-sie-w-drodze-do-marzen/

Justyna Gajdziszewska
Podoba się? Podziel się z innymi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.